Porozumienie utrzymywało religię w szkołach, a także posiadanie przez Kościół szkół, pozwalało na prowadzenie duszpasterstwa w wojsku, szpitalach i sanatoriach oraz w więzieniach. Kościół mógł prowadzić akcję charytatywną oraz wydawniczą. Klerycy mogli dalej kontynuować studia teologiczne bez przerywania ich narzucaniem służby wojskowej. Co też i tyczyło się zakonów i zgromadzeń zakonnych, mogły one prowadzić szkoły, szpitale oraz mieć prawo do posiadania środków materialnych i możliwość pracy na polu społecznym i duszpasterskim. Po zapoznaniu się z założeniami „porozumienia” widzimy, że nie były to przywileje, a tylko modus vivendi gwarantujący istnienie Kościoła katolickiego w Polsce. Porozumienie budziło wiele kontrowersji w Polsce i za granicą. W 1951 roku Prymas udał się z podróżą ad limina apostolorum do Rzymu, tam uzyskał pełną aprobatę Papieża Piusa XII dla linii postępowania Episkopatu i Kościoła katolickiego w Polsce, mimo wcześniejszych nieporozumień o stosunek Stolicy Apostolskiej do zawartego porozumienia w 1950 roku.
„Porozumienie” było łamane przez rząd dosłownie na każdym kroku, co więcej wkrótce rozpoczęły się aresztowania biskupów i proces kurii krakowskiej. Co było najbardziej przewrotne w działaniu władz to fakt, że jednym z głównym zarzutów stawianych stronie kościelnej było łamanie porozumienia przez Kościół, a głównie przez samego Prymasa. Sam Wyszyński tłumaczył, że gdyby nie jego postawa, „Porozumienia” by nie było. W wielu miejscach podkreśla swoje zaangażowanie na polu unormowania stosunków państwo-Kościół. W Zapiskach Więziennych czytamy: „Prowadziłem wiele rozmów z przedstawicielami Rządu, wysyłałem dziesiątki memoriałów i listów. Nie pamiętam nawet ich dat, niezbędnych do takiego pisma…Prowadziłem dwa razy rozmowę z panem prezydentem Bierutem i muszę stwierdzić, że były te rozmowy na poziomie, w granicach lojalności. Długi szereg moich rozmów z panem marszałkiem Mazurem również utrzymywał się na tym poziomie”.
Jak wynika z „Zapisków” w 1955 roku, dokładniej 4 lutego, do Wyszyńskiego przebywającego w Prudniku Śląskim docierają jednocześnie te pozytywne i negatywne sygnały o sytuacji Kościoła katolickiego w Polsce. Katolicki Uniwersytet Lubelski nadal działał, lecz wielu księży znowu zostało usuniętych ze szkoły z braku kwalifikacji. Pozostałe siostry utrzymywały się w szpitalach, wspomina także o dekrecie z 9 lutego 1953 roku o obsadzaniu stanowisk kościelnych, który związał Kościołowi ręce. Naukę religii również zepchnięto poza mury szkoły, a dzieci zaczęły chodzić na katechizację do świątyni. Po śmierci Stalina, nastąpiła krótkofalowa odwilż. Już pod datą 9 sierpnia 1955 roku czytamy w Zapiskach Więziennych o pierwszych sygnałach odwilży, o jakich sam Prymas czytał w prasie: między innymi w takich tytułach jak Świat, Przekrój, Stolica. Prymas Stefan Wyszyński wyczytał tam o bolączkach w MO, w Państwowych Gospodarstwach Rolnych (PGR), Związku Młodzieży Polskiej (ZMP), pojawiły się artykuły p.t. Nie tłumić krytyki. Ciąg dalszy nastąpi




























































































































































































