Pokus jest wiele i nieustannie doskonalą one swój smak, kształt, barwę, sposób atakowania. Dziś mocną pokusą jest porzucenie wiary, która wydaje się niepotrzebna, a nawet zawadzająca. Pokusa mówi, że bez wiary łatwiej żyć. Jeśli wiara jest mocna, to ta pokusa nie ma dostępu do człowieka. Wiara ukazuje sens życia zarówno w zdrowiu, jak i w chorobie, w młodości i w starości, w świętości i grzechu, z którym można zerwać. Drugą groźną pokusą jest etyka sytuacyjna, która nie liczy się z Bożym prawem, tylko wszystko ustawia według normy: ,,Dobre jest to, co przynosi doraźną korzyść. Obiektywne normy zostają odrzucone, a człowiek decyduje sam o tym, co dla niego dobre. Trzecią pokusą jest wyłączenie spod oceny moralnej wszystkich zachowań dotyczących życia seksualnego i erotycznego. Lawina obrazów i tekstów, jaka przesuwa się przez media, wypłukała teren z odpowiedzialności za swoją i cudza cielesność. Pokusa ta jest mocna i trzeba sporo mądrości, by nauczyć dziecko szacunku dla ciała, tak by ono było jego panem. Groźną pokusą jest agresja, która przejawia się we wszystkich środowiskach. Często ludzie ze sobą nie rozmawiają, tylko na siebie warczą. Podejrzliwość sprawia, że środowiska pracy tak udręczą człowieka, że jak wróci do domu, nie umie zmienić tonacji swej rozmowy i odniesień do najbliższych. Agresja rozszerza swe kręgi. W zestawie szczególnie niebezpiecznych pokus nie może zabraknąć kompromisu ze światem. Niewielu chrześcijan traktuje na serio odejście ze świata, o którym mówili w przyrzeczeniach chrzcielnych. Chcą pogodzić przynależność do Boga i do świata na zasadzie korzystania z jego przyjemności, nie bacząc czy się to Bogu podoba, czy nie. Kiedy mówimy:,, Ojcze, nie wódź nas na pokuszenie”, prosimy: ,,Ojcze, naucz nas bezpiecznie chodzić po niebezpiecznym świecie”.




























































































































































































