Drugi ważny sposób doskonalenia sumienia to spotkanie się z żywym Bogiem na modlitwie. Przed Bogiem można stanąć jedynie w prawdzie. Nie można się usprawiedliwiać i tłumaczyć Bogu: - Wiesz, Panie, że w tej sytuacji to musiałem tak postąpić. Wiesz, jakie byłyby konsekwencje. Oni by mnie odrzucili, a bez nich nie mam szans. Tłumaczenie się przed Bogiem nie ma najmniejszego sensu. Bóg zna doskonale całą prawdę i wie, że w każdej sytuacji można żyć Ewangelia, można to uczynić nawet w bunkrze głodowym na dnie oświęcimskiego piekła. Trzeba tylko chcieć i zawierzyć łasce Boga. Bóg stworzył nas z ziemi, a to jest materiał surowy. Nie potrzebuje żadnych tynków i farb. Jest piękny, jak piękna jest budowla z kamienia. Wystarczy go oczyścić i nie trzeba już niczym upiększać. Gotowość na spotkanie z Bogiem bez żadnych retuszów jest ważnym czynnikiem doskonalenia sumienia.
Stawanie w prawdzie przed Bogiem ułatwiają sytuacje trudne. One bowiem odzierają człowieka z kolorowego tynku. Gdy człowiek leży w szpitalu, tytuły nic nie znaczą. Nie ważni są: pan profesor, pani burmistrz, ksiądz prałat, pan minister. Ważny jest chory człowiek ubrany w piżamę. W poszukiwaniu prawości sumienia takie godziny są wyjątkowo cenne. Oto człowiek bez tynków. Po prostu człowiek.
Trzecim sposobem doskonalenia sumienia jest spotkanie z Dekalogiem. Na kamiennych tablicach Mojżesz z polecenia Boga wypisał, co jest dobre a co złe. Wystarczy podejść do tych kamieni i przyłożyć do nich swe sumienie, aby jak na szlifierce zobaczyć jego piękno i moc. Czasami jest to bolesny zabieg. Egoizm chciałby sam decydować o tym, co dla niego jest dobre a co złe, ale Boża szlifierka bezlitośnie usuwa wszelki subiektywizm religijno-moralny.




























































































































































































