PARAFIALUBCZA.PL Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Misterium Męki Pańskiej Lubcza 2012

Opłatek Skrzyszów 2012

Zima w Lubczy styczeń 2012

Opłatek w Perle w Lubczy 2012

A+ R A-

Zadośćuczynienie (cz. 2)

         Znakiem zadośćuczynienia jest tak zwana pokuta, czyli czyn lub modlitwa zadane przez spowiednika. Ale to jest tylko znak. Sam penitent powinien określić, proporcjonalnie do swoich grzechów i ich rodzajów, swój czyn zadość czyniący. Jak to wygląda w praktyce? Oto dwunastoletnia dziewczynka nie lubi bawić braciszka, który ma cztery lata. Przy spowiedzi postanawia, że będzie się z nim codziennie bawiła przez dwie godziny. Sama dochodzi do wniosku, że nie umie kochać brata. Realizację postanowienia rozpoczęła w sam dzień spowiedzi. Babcia od kilku tygodni spogląda z podziwem na wnuczkę. A kiedy ją pyta: - Co się stało, że od spowiedzi jest taka dobra – odpowiada: - Za długo uciekałam od brata, teraz jesteśmy razem.

          Mąż stwierdza, że temperatura miłości w jego małżeństwie opada i decyduje się na to, by przeznaczyć weekend na wyjazd z żoną na odpoczynek. To jest zadośćuczynienie, wyraz troski o to, by ich miłość promieniowała z nową siłą. Dziadek bardzo lubi piwo i papierosy. Równocześnie obserwuje zdolną wnuczkę, która nie może iść na studia, ponieważ rodziców na to nie stać. Przy spowiedzi długo zmagał się      z sobą i jak wrócił do domu oświadczył: - Rezygnuję z piwa i papierosy ograniczam do połowy. A pieniądze przeznaczam dla Joasi na studia.

          Piękna decyzja, która spotkała się jeszcze z echem, gdyż brat dziadka, słysząc o jego postanowieniu, powiada: - To ja też jej pomogę, by mogła studiować. Tak rozumiane zadośćuczynienie jest ważnym czynnikiem w zmaganiu się z naszym grzechem. W ramach zadośćuczynienia trzeba również dostrzec dobrowolną zgodę na cierpienie, jakie nas dosięga. Trzeba znaleźć motyw i ofiarować godziny, dni a czasem lata bólu i bezradności w duchu zadośćuczynienia za grzechy swoje lub innych.

         Mężczyzna ma pięćdziesiąt dwa lata. Powaliła go ciężka choroba. Nie wiadomo, czy medycyna się z nią upora. Słychać wiele jego narzekań. A w nich jest sporo buntu. Przybyłem do niego a on mi ciągle stawia pytanie: - Za co? Za co Bóg mnie tak strasznie karze? – Ponieważ od ponad dwudziestu lat znam jego historię, postawiłem mu twarde pytanie: - Czy rzeczywiście nie ma pan za co cierpieć? Jest pan inżynierem, ma pan kalkulator. Niech więc sobie pan policzy, ile razy żona płakała z powodu pana? Ile razy płakały dzieci? Niech pan policzy, ile było dni w jednym miesiącu, które pan stracił bezpowrotnie. Po miesiącu miałem od niego telefon. Powiedział: - Policzyłem. Nawet prosiłem żonę, by mi pomogła w tych obliczeniach i dochodzę do wniosku, że za takie marnotrawstwo Bóg powinien mnie wsadzić do kryminału. – Powiedziałem: - Bóg nie ma kryminału, ale cierpienie w jego ręku jest po to by pan zmądrzał.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Misterium Pańskie

Mikołaj 2011

Boze Narodzenie

ŚWIĘTA 2012

Komentarze - Artykuły